Galeria zdjęć

Uwagi Zbigniewa Darżynkiewicza

Poniżej zamieszczamy uwagi laureata nagrody Instytutu Marie Skłodowska-Curie Science Medal, prof. Dr Zbigniewa Darżynkiewicza, wygloszone 8 maja 2011 w sali Konsulatu RP w Nowym Jorku.

Jestem bardzo wzruszony otrzymując tą nagrodę. To wyróżnienie jest dla mnie niezwykle cenne z wielu względów. Pierwszym jest fakt ze nagroda jest przyznana przez Instytut Piłsudskiego. Imię Marszałka Piłsudskiego jest dla mnie bardzo drogie. Dzięki niemu Polska odzyskała wolność i odbudowała się pozostając wolna przez 20 lat. Bez zwycięstwa które zapewnił Piłsudski poprzez „Cud nad Wisłą” zostalibyśmy sowiecką republiką. Podejrzewam, że bolszewicy mieli jeszcze bardziej okrutne zamiary wobec Polski niż wobec Ukrainy, w której doprowadzili do eksterminacji prawie 10 milionów ludzi. Podobnie jak Marszałek pochodzę  z kresów, z Wileńszczyzny. Jest silna więź łącząca kresowiaków, którzy przezywali wspólnie trudne chwile historii. W niektórych momentach ta historia była bardziej okrutna niż w przypadku pozostałej części Polski. W wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow a później Churchill-Stalin odebrano nam ziemie rodzinne pozbawiając wszelkich posiadłości, pamiątek, nawet cmentarzy. Mój ojciec służył w Legionach Piłsudskiego, brał udział w wojnie przeciw bolszewikom i czcił wodza jak wybawiciela kraju. Urodziłem się 12 maja, w pierwsza rocznicę śmierci Marszałka. Gdy dorosłem ojciec mi mówił że był to dla niego dzień jednocześnie smutku i radości. Smutku, gdyż była powszechna żałoba w kraju, żałobne pochody, czarne opaski na rękawach. Radości, gdy dowiedział się że urodził mu się syn. Urodziłem się w miasteczku Dzisna, nad rzeka Dźwiną która tworzyła granice dzielącą Rzeczpospolitą od Sowietów. Rodzice opowiadali ze ryzykując śmierć i przeprawiając się przez Dźwinę udawało się niektórym uciec z Sowietów. Przynosili  wieści o sowieckim piekle. Mieszkańcy przygranicznych okolic słysząc te opowiadania najlepiej zdawali sobie sprawę z błogosławieństwa które zawdzięczają Marszałkowi.

Otrzymane dziś wyróżnienie jest mi również drogie gdyż nosi imię Marii Skłodowskiej Curie. Maria Skłodowska jest jedyną osobą która dwukrotnie zdobyła  najwyższą nagrodę o jakiej może marzyc naukowiec, nagrodę Nobla w zarówno w dziedzinie fizyki jak i  chemii. Amerykański uczony Linus Pauling miał również dwie nagrody, lecz tylko jedna była w dziedzinie nauki, chemii, druga była nagrodą pokojową.  Nagroda imienia Marii Skłodowskiej-Curie jest wiec niezwykłym odznaczeniem, do którego podchodzę prawie z nabożeństwem.

Musze przyznać, że nagrody za osiągnięcia naukowe powinny otrzymywać raczej żony naukowców. Dla mnie, podobnie jak dla większości naukowców nagrodą jest po prostu możliwość pracy naukowej. Jest to codzienna praca detektywistyczna poznawania tajników życia komórki, rozwoju choroby, mechanizmu działania leków, itp. Ponieważ praca jest niezwykle interesująca, często pasjonująca, jestem w laboratorium zarówno w dni tygodnia jak również w soboty i niedziele. Nazwa Wdowy Futbolowe („Football widows”) jest używane dla jako określenie żon entuzjastów meczów sportowych których mężowie, przyklejeni do telewizorów w czasie zawodów, zostawiają je samotne. Wdowy Naukowe („Scientist widows”) są chyba jeszcze bardziej osamotnione bo praca w laboratorium ich mężów pochlania znacznie więcej czasu niż mecz futbolowy. Naszą prace ilustruje dobrze następująca dykteryjka: „Grupa przyjaciół jest na obiedzie w restauracji. Po pierwszym daniu jeden z nich, prawnik, spogląda nerwowo na zegarek i mówi: przepraszam ale muszę uciekać i nie doczekam deseru. Mam masę pracy zawodowej, nowy przypadek, wiecie, muszę popracować. Wstaje od stołu i idzie - do kochanki. Drugi uczestnik obiadu, naukowiec, również nerwowo patrzy na zegarek i mówi: bardzo Was przepraszam ale ja też bardzo się spieszę. Konfidencjonalnie nadmienia: jestem omówiony z kochanka. Z pełnym zrozumieniem przyjaciele przyjmują to wyjaśnienie. Naukowiec wybiega i pędzi do laboratorium by skończyć doświadczenie które zaczął przed obiadem.”

Mam dwie wnuczki, Megan (8 latek) i Lauren (7 latek) Darzynkiewicz. Mieszkają w Kalifornii (Lake Tahoe). Gdy nas odwiedzają staram się je zainteresować nauka. Biorę je do laboratorium, robimy proste doświadczenie obserwując rosnące komórki pod mikroskopem, pobierając i oglądając komórki z ich buzi, patrząc jak rosną drożdże, porównując grubość włosów z ich główek, itp. Gdy Megen miała 6 lat mój syn Robert zadzwonił mówiąc ze miał z nią rozmowę. Zapytał ją kim chce zostać. Wegan odpowiedziała że chce zostać księżniczką.  No ale co będzie jak nie nie uda Ci się zostać księżniczką, pytał Robert. Po namyśle Megan odpowiedziała – chce zostać naukowcem tak jak mój dziadek. Odpowiedziałem Robertowi – „This made my day!” Note-bene, zarówno Magan jak i Lauren wiedzą, że Maria Skłodowska jest najwybitniejszym uczonym który kiedykolwiek żył i podobnie jak one jest pochodzenia polskiego. Maria Skłodowska jest dla nich prawdziwym „role model”.  Bardzo się ucieszą gdy dowiedzą się ze ich dziadek otrzymał nagrodę imienia Marii Skłodowskiej Curie.

Dziękuję bardzo! Thank you very much! This made my day!

Zbigniew Darzynkiewicz

{plusone}

Jestem bardzo wzruszony otrzymując tą nagrodę. To wyróżnienie jest dla mnie niezwykle cenne z wielu względów. Pierwszym jest fakt ze nagroda jest przyznana przez Instytut Piłsudskiego. Imię Marszałka Piłsudskiego jest dla mnie bardzo drogie. Dzięki niemu Polska odzyskała wolność i odbudowała się pozostając wolna przez 20 lat. Bez zwycięstwa które zapewnił Piłsudski poprzez „Cud nad Wisłą” zostalibyśmy sowiecką republiką. Podejrzewam, że bolszewicy mieli jeszcze bardziej okrutne zamiary wobec Polski niż wobec Ukrainy, w której doprowadzili do eksterminacji prawie 10 milionów ludzi. Podobnie jak Marszałek pochodzę  z kresów, z Wileńszczyzny. Jest silna więź łącząca kresowiaków, którzy przezywali wspólnie trudne chwile historii. W niektórych momentach ta historia była bardziej okrutna niż w przypadku pozostałej części Polski. W wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow a później Churchill-Stalin odebrano nam ziemie rodzinne pozbawiając wszelkich posiadłości, pamiątek, nawet cmentarzy. Mój ojciec służył w Legionach Piłsudskiego, brał udział w wojnie przeciw bolszewikom i czcił wodza jak wybawiciela kraju. Urodziłem się 12 maja, w pierwsza rocznicę śmierci Marszałka. Gdy dorosłem ojciec mi mówił że był to dla niego dzień jednocześnie smutku i radości. Smutku, gdyż była powszechna żałoba w kraju, żałobne pochody, czarne opaski na rękawach. Radości, gdy dowiedział się że urodził mu się syn. Urodziłem się w miasteczku Dzisna, nad rzeka Dźwiną która tworzyła granice dzielącą Rzeczpospolitą od Sowietów. Rodzice opowiadali ze ryzykując śmierć i przeprawiając się przez Dźwinę udawało się niektórym uciec z Sowietów. Przynosili  wieści o sowieckim piekle. Mieszkańcy przygranicznych okolic słysząc te opowiadania najlepiej zdawali sobie sprawę z błogosławieństwa które zawdzięczają Marszałkowi.
   
Otrzymane dziś wyróżnienie jest mi również drogie gdyż nosi imię Marii Skłodowskiej Curie. Maria Skłodowska jest jedyną osobą która dwukrotnie zdobyła  najwyższą nagrodę o jakiej może marzyc naukowiec, nagrodę Nobla w zarówno w dziedzinie fizyki jak i  chemii. Amerykański uczony Linus Pauling miał również dwie nagrody, lecz tylko jedna była w dziedzinie nauki, chemii, druga była nagrodą pokojową.  Nagroda imienia Marii Skłodowskiej-Curie jest wiec niezwykłym odznaczeniem, do którego podchodzę prawie z nabożeństwem.

Musze przyznać, że nagrody za osiągnięcia naukowe powinny otrzymywać raczej żony naukowców. Dla mnie, podobnie jak dla większości naukowców nagrodą jest po prostu możliwość pracy naukowej. Jest to codzienna praca detektywistyczna poznawania tajników życia komórki, rozwoju choroby, mechanizmu działania leków, itp. Ponieważ praca jest niezwykle interesująca, często pasjonująca, jestem w laboratorium zarówno w dni tygodnia jak również w soboty i niedziele. Nazwa Wdowy Futbolowe („Football widows”) jest używane dla jako określenie żon entuzjastów meczów sportowych których mężowie, przyklejeni do telewizorów w czasie zawodów, zostawiają je samotne. Wdowy Naukowe („Scientist widows”) są chyba jeszcze bardziej osamotnione bo praca w laboratorium ich mężów pochlania znacznie więcej czasu niż mecz futbolowy. Naszą prace ilustruje dobrze następująca dykteryjka: „Grupa przyjaciół jest na obiedzie w restauracji. Po pierwszym daniu jeden z nich, prawnik, spogląda nerwowo na zegarek i mówi: przepraszam ale muszę uciekać i nie doczekam deseru. Mam masę pracy zawodowej, nowy przypadek, wiecie, muszę popracować. Wstaje od stołu i idzie - do kochanki. Drugi uczestnik obiadu, naukowiec, również nerwowo patrzy na zegarek i mówi: bardzo Was przepraszam ale ja też bardzo się spieszę. Konfidencjonalnie nadmienia: jestem omówiony z kochanka. Z pełnym zrozumieniem przyjaciele przyjmują to wyjaśnienie. Naukowiec wybiega i pędzi do laboratorium by skończyć doświadczenie które zaczął przed obiadem.”

Mam dwie wnuczki, Megan (8 latek) i Lauren (7 latek) Darzynkiewicz. Mieszkają w Kalifornii (Lake Tahoe). Gdy nas odwiedzają staram się je zainteresować nauka. Biorę je do laboratorium, robimy proste doświadczenie obserwując rosnące komórki pod mikroskopem, pobierając i oglądając komórki z ich buzi, patrząc jak rosną drożdże, porównując grubość włosów z ich główek, itp. Gdy Megen miała 6 lat mój syn Robert zadzwonił mówiąc ze miał z nią rozmowę. Zapytał ją kim chce zostać. Wegan odpowiedziała że chce zostać księżniczką.  No ale co będzie jak nie nie uda Ci się zostać księżniczką, pytał Robert. Po namyśle Megan odpowiedziała – chce zostać naukowcem tak jak mój dziadek. Odpowiedziałem Robertowi – „This made my day!” Note-bene, zarówno Magan jak i Lauren wiedzą, że Maria Skłodowska jest najwybitniejszym uczonym który kiedykolwiek żył i podobnie jak one jest pochodzenia polskiego. Maria Skłodowska jest dla nich prawdziwym „role model”.  Bardzo się ucieszą gdy dowiedzą się ze ich dziadek otrzymał nagrodę imienia Marii Skłodowskiej Curie.

Dziękuję bardzo! Thank you very much! This made my day!
   
Zbigniew Darzynkiewicz
PARTNERZY
mkidn
bn
senat
ndap
msz
dn
psfcu
nyc