Szacuje się, że w czasie II wojny światowej na terenie III Rzeszy znalazło się od 3 do 4,5 mln Polaków. Byli to przede wszystkim robotnicy przymusowi, więźniowie obozów koncentracyjnych oraz jeńcy wojenni. W tej grupie znajdowały się również kobiety i dzieci. Te ostatnie trafiały do Niemiec zarówno wraz z rodzicami kierowanymi do pracy przymusowej, jak i samodzielnie, ponieważ także one były obejmowane systemem przymusowego zatrudnienia. Kilkadziesiąt tysięcy polskich małoletnich okupanci niemieccy wywieźli w celu ich germanizacji.
Również w czasie wojny na terenie III Rzeszy przychodziły na świat polskie dzieci, a po jej zakończeniu można mówić wręcz o swoistym baby boomie wśród dipisów (ang. displaced persons), czyli osób, które opuściły swoje dotychczasowe miejsca pobytu i znalazły się pod opieką władz alianckich. Większość z nich zamieszkała w specjalnie tworzonych w tym celu obozach i centrach, często zlokalizowanych na terenach dawnych obozów pracy lub koszar wojskowych. Wielu Polaków zdecydowało się jednak pozostać poza tą strukturą i mieszkało prywatnie w niemieckich oraz austriackich miastach i wsiach. Archiwum Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku posiada sporą kolekcję dokumentów, która dotyczy polskich uchodźców w Niemczech.
Polacy wyszli z wojny wyniszczeni ciężką pracą, chorobami oraz traumą, często znajdując się w bardzo złym stanie fizycznym, psychicznym i duchowym. W okresie wojny praktyki religijne cudzoziemców w III Rzeszy były bardzo ograniczone, szczególnie w przypadku osób zaliczanych przez nazistowski system rasowy do „ludzi niższej kategorii”, do których należeli również Polacy. W praktyce często byli oni odcięci od sakramentów oraz regularnej opieki duszpasterskiej. Dodatkowo władze nazistowskie ograniczały możliwość zawierania związków małżeńskich, a dzieci rodzone przez Polki poddawano selekcji rasowej. Te uznane za „wartościowe rasowo” odbierano matkom i przeznaczano do germanizacji, natomiast dzieci zakwalifikowane jako „niepożądane” niejednokrotnie skazywano na śmierć.

Niewielu Polaków zatrudnionych przy pracy przymusowej, nie mówiąc już o więźniach obozów koncentracyjnych, miało dostęp do mszy świętej sprawowanej przez polskich kapłanów. Zdarzało się, że niektórzy księża dobrowolnie wyjeżdżali do Niemiec, aby służyć pracującym tam rodakom. Większość duchownych, którzy znaleźli się na terenie III Rzeszy, to więźniowie obozów koncentracyjnych, przede wszystkim KL Dachau. Spośród niemal 2800 uwięzionych tam księży około 1800 stanowili Polacy. Do końca wojny przeżyło niewiele ponad 800 z nich, wielu ciężko chorych, również na skutek przeprowadzanych na nich eksperymentów medycznych. Tylko niewielka część duchownych wróciła od razu do Polski. Większość zdecydowała się pozostać w okupowanych Niemczech i w Austrii i już w krótkim czasie po wyzwoleniu rozpoczęła pracę duszpasterską wśród Polaków opuszczających obozy koncentracyjne oraz miejsca pracy przymusowej.

5 czerwca 1945 r. Stolica Apostolska mianowała arcybiskupa Józefa Gawlinę ordynariuszem dla Polaków przebywających w Niemczech i Austrii, powołując kurię biskupią posiadającą pełną, niezależną jurysdykcję nad polskim duchowieństwem oraz wiernymi. Zgodnie z prawem kanonicznym podlegała ona bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Reprezentantem arcybiskupa w terenie, czyli wikariuszem generalnym, został początkowo ks. Franciszek Jedwabski, mianowany w lipcu 1945 r., a następnie, od listopada tego samego roku, ks. Edward Lubowiecki, który pełnił tę funkcję aż do swojej śmierci w 1976 r.
Kuria biskupia początkowo mieściła się we Freimannie pod Monachium, jednak już jesienią 1945 r. została przeniesiona do Frankfurtu nad Menem ze względu na centralne położenie miasta. Arcybiskup Gawlina na stałe rezydował w Rzymie, jednak w praktyce pozostawał w nieustannych podróżach. Poza Polakami w Niemczech i Austrii, jako biskup polowy Wojska Polskiego sprawował bowiem opiekę również nad polskimi żołnierzami pozostającymi w armii brytyjskiej oraz amerykańskiej. Do swojej śmierci w 1964 r. zabiegał o sprawy polskich uchodźców, wspierał ich na miejscu, a także pomagał w organizowaniu emigracji do krajów zachodnich, zwłaszcza do Stanów Zjednoczonych i Australii.
W zachodnich strefach okupacyjnych bardzo szybko powstała rozbudowana struktura polskiego duszpasterstwa. Duchowni działali w poszczególnych strefach, w których utworzono dekanaty kierowane przez dziekanów. Podlegali im kapelani pracujący w obozach dla dipisów oraz w kompaniach wartowniczych. Bezpośrednio po wojnie działalność duszpasterską podjęło około 700 księży, w większości byłych więźniów KL Dachau.

Centralną instytucją była Kuria Biskupia dla Polaków w Niemczech, której pracownicy starali się opanować ogromny chaos związany z prowadzeniem dokumentacji kościelnej, sporządzaniem metryk chrztów i ślubów oraz wystawianiem aktów zgonu. Pośredniczyli również w poszukiwaniach krewnych w Polsce, Niemczech i innych krajach, a z czasem wspierali także organizację emigracji Polaków na Zachód. Współpracowali z licznymi instytucjami międzynarodowymi i organizacjami pomocowymi, które za pośrednictwem Kościoła katolickiego przekazywały uchodźcom pomoc materialną.
Największy ciężar pracy spoczywał jednak na księżach posługujących w poszczególnych obozach. Ich podstawowym zadaniem było przygotowanie kaplic, w których mogły być sprawowane nabożeństwa i udzielane sakramenty. Często adaptowano do tego celu dawne baraki lub budynki gospodarcze. Brakowało praktycznie wszystkiego – od naczyń i szat liturgicznych, przez księgi liturgiczne, aż po modlitewniki i pomoce katechetyczne.


Kapłani nie tylko odprawiali Msze święte i udzielali sakramentów, lecz również prowadzili katechezę, głosili kazania i konferencje religijne. Cieszyli się zazwyczaj dużym autorytetem, dzięki czemu często wchodzili w skład władz obozowych lub występowali jako negocjatorzy w kontaktach z administracją aliancką. Wstawiali się za Polakami mającymi problemy z prawem, prowadzili działalność charytatywną, organizowali życie religijne, zakładali stowarzyszenia i grupy modlitewne, wydawali prasę katolicką oraz uczestniczyli w organizacji życia kulturalnego.

Duchowni działali również poza obozami, obejmując opieką Polaków mieszkających prywatnie w niemieckich i austriackich miejscowościach, na tzw. prywatkach. Nierzadko Msze święte odprawiano w mobilnych kaplicach przekazanych polskim uchodźcom m.in. przez Polonię amerykańską. Z upływem czasu księża starali się towarzyszyć wszystkim tym, którzy z różnych powodów pozostawali w Niemczech, stając się dla wielu z nich jedynym źródłem wsparcia duchowego, społecznego, a czasem również materialnego.
Większość polskich księży z czasem zdecydowała się na emigrację, natomiast stosunkowo niewielka część powróciła do kraju, obawiając się represji ze strony władz komunistycznych. Od drugiej połowy lat pięćdziesiątych działalność duszpasterstwa polskiego na ziemiach niemieckich ulegała stopniowym ograniczeniom i przekształcała się w pracę skierowaną do polskiej emigracji. Pod koniec lat sześćdziesiątych duszpasterstwo zostało włączone w struktury Kościoła katolickiego w Niemczech, a od drugiej połowy lat siedemdziesiątych funkcjonuje jako Polska Misja Katolicka w Niemczech, która istnieje i aktywnie działa do dziś, a jej główna siedziba znajduje się obecnie w Hanowerze.
***
W archiwum Instytutu Piłsudskiego znajduje się zespół archiwalny nr. 024, „Uchodźcy Polscy w Niemczech”, liczący 475 jednostek archiwalnych i obejmujący lata 1939–1952. Kolekcja zawiera dokumenty dotyczące spraw związanych z religijnością i Kościołem katolickim (sygnatury: 371–378). Większość z nich, jednakże, ogranicza się do Duszpasterstwa katolickiego w Monachium i okolicach. Znacznie szersza dokumentacja, obejmująca wszystkie strefy okupacyjne przechowywana jest w hanowerskim Archiwum Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech (APMK).
Fotografie pochodzą z Archiwum Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej








