Uchodźcy polscy w Niemczech oczami oficerów łącznikowych

„Rok już blisko mija od czasu, kiedy rozpocząłem pracę na terenie niemiec [sic!] jako Polski Oficer Łącznikowy. Nigdy w swoim życiu nie miałem pracy tak ciężkiej, tak odpowiedzialnej, a jednocześnie tak pięknej. Bezpośrednio po przybyciu wojsk amerykańskich na teren Rzeszy powierzono nam los tysięcy naszych obywateli. Zastaliśmy ich w potwornych warunkach – zmizerowanych, wygłodniałych, obdartych, zdemoralizowanych, czasem nawet nie cofnąłbym się przed użyciem słowa „zdziczałych”. Pamiętam, jak w pierwszych tygodniach trzeba było jeździć od wioski do wioski i wyciągać naszych ludzi ze stajen, obór i chlewów (...). Niemieccy pracodawcy potrafili tych ludzi tak poniżyć, upodlić i ubezwłasnowolnić, że nie upominali się oni nawet o zmianę miejsca zamieszkania czy poprawę warunków życia.

Sprawwozdanie oficera lacznikowego 01

I teraz, po roku ciężkiej pracy, kiedy mogę ogarnąć myślą cały ten okres, widzę, jak przeogromny job [sic!] został wykonany. Daliśmy ludziom do rąk polską książkę i gazetę, daliśmy dzieciom nauczycieli i szkoły, połączyliśmy rodziny, odnaleźliśmy tysiące polskich dzieci w szkołach hitlerowskich, zabezpieczyliśmy masę rzeczy wywiezionych z Polski. Mógłbym wypełnić całe tomy własnymi doświadczeniami. Chciałbym, gdyby to tylko było możliwe, przyjechać do Was na krótko i zaznajomić Was i resztę Amerykanów z wszystkimi tymi problemami” – pisał 25 marca 1946 roku z Marburga lejtnant Wł. Hałubek do Komitetu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia w Nowym Jorku.

151 6 6326 Polskie dzieci w Niemczech 01

Jego relacja pokrywa się z doświadczeniami zarówno innych wojskowych, jak i przedstawicieli władz londyńskich w terenie oraz licznych pracowników organizacji pomocowych (m.in. Polskiego Czerwonego Krzyża), których zadaniem było niesienie wsparcia polskim dipisom (ang. displaced persons) na terenie okupowanych Niemiec i Austrii. Po zakończeniu wojny znajdowało się tam kilka milionów Polaków. Byli to przede wszystkim robotnicy przymusowi, więźniowie obozów koncentracyjnych oraz jeńcy wojenni – mężczyźni, kobiety i dzieci. Wielu z nich jeszcze latem i jesienią 1945 roku na własną rękę wracało w rodzinne strony. Inni zdecydowali się na repatriację nieco później i dzięki temu mogli wyruszyć w drogę zorganizowanymi transportami, najczęściej koleją (do jesieni pierwszeństwo na torach miały transporty sowieckie). Wreszcie setki tysięcy osób nie mogły wrócić do swoich domów, ponieważ albo znajdowały się one na terenach przyłączonych do Związku Radzieckiego, albo zostały zniszczone, a członkowie ich rodzin zginęli bądź rozproszyli się. Kolejne dziesiątki tysięcy nie wracały z powodów politycznych – obawiały się życia w komunistycznej Polsce. Ich pobyt w podzielonych na strefy okupacyjne Niemczech i Austrii zaczął się przedłużać, a tymczasowe warunki w obozach dla dipisów stopniowo ulegały normalizacji, choć wciąż były dalekie od przyzwoitości.

151 6 6307 Rodzina pacownikow przymusowych 01

151 6 6321 Pociag z repatriantami z Niemiec 01

Od momentu tworzenia się większych skupisk Polaków, gromadzonych przez aliantów w większych centrach, istotną rolę zaczęli odgrywać tzw. oficerowie łącznikowi (ang. liaison officers). Byli oni przedstawicielami alianckich misji wojskowych oraz organizacji humanitarnych, takich jak UNRRA. Do ich zadań należała opieka nad uwolnionymi Polakami, a z czasem organizowanie ich repatriacji lub dalszej emigracji. Pełnili funkcję pośredników między obozami dla dipisów a lokalnymi władzami okupacyjnymi. Interweniowali w sprawach poprawy warunków bytowych, zdobywania racji żywnościowych i odzieży dla uchodźców, rejestrowali ocalałych oraz pomagali w poszukiwaniu zaginionych członków rodzin. W pierwszych miesiącach wolności, kiedy sytuacja prawna nie była jeszcze uregulowana, to oni wyrażali zgodę lub jej odmawiali na zawieranie małżeństw między dipisami. Szczególną rolę odgrywali tu polscy oficerowie, często byli jeńcy oflagów lub żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy występowali wobec dipisów jako reprezentanci polskiego rządu w Londynie.

Sprawwozdanie oficera lacznikowego 02

Po uznaniu przez mocarstwa zachodnie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej w Warszawie (w lipcu 1945 roku) w okupowanych Niemczech pojawili się nowi oficerowie łącznikowi, przysyłani przez komunistyczne władze w kraju. Działali oni przede wszystkim w strukturach nowo powstałej Polskiej Misji Wojskowej w Niemczech przy Sojuszniczej Radzie Kontroli. Ich pojawienie się doprowadziło do ostrego konfliktu politycznego w obozach dla dipisów. Zadaniem nowoprzybyłych było przekonanie jak największej liczby Polaków do repatriacji. W naturalny sposób dochodziło więc do napięć z „londyńskimi” oficerami łącznikowymi, którzy stawali się nieformalnymi opiekunami politycznymi tych uchodźców, którzy odmawiali powrotu do kraju. Obok siebie funkcjonowali więc oficerowie lojalni wobec rządu emigracyjnego w Londynie (odradzający powrót do komunistycznej Polski) oraz nowi oficerowie z Warszawy (namawiający do repatriacji). Większość polskich uchodźców i byłych jeńców wojennych traktowała przedstawicieli Warszawy z dużą rezerwą. Ci ostatni mogli zaoferować Polakom znacznie mniej niż ich „londyńscy” odpowiednicy, którzy cieszyli się większym zaufaniem zachodnich aliantów oraz dysponowali znacznie większymi środkami przeznaczonymi na pomoc. Oficerów łącznikowych lojalnych wobec rządu w Londynie wspierało także polskie duchowieństwo w Niemczech, co miało ogromne znaczenie dla kształtowania postaw antykomunistycznych wśród uchodźców. Działalność tych oficerów łącznikowych zakończyła się w połowie 1947 roku, kiedy w terenie pozostali już wyłącznie przedstawiciele władz w Warszawie.

Warto jednak zauważyć, że mimo tych, zdawałoby się, jednoznacznych podziałów zdarzały się osoby prezentujące bardziej zniuansowane poglądy na temat sytuacji dipisów oraz ich przyszłości. Ppor. Józef Hlebowicz, „londyński” oficer łącznikowy z Brunszwiku, 7 lutego 1946 roku pisał do tego samego gremium: „Patrząc na ludzi i problemy, które Panom znane są raczej tylko z gazet, a na pewno rzadko z listów, nabrałem przekonania, że ci, którym nie grozi w Polsce żadne prześladowanie, powinni wracać do kraju jak najszybciej, aby wrócić do pracy, do troski o dom, rodzinę, chleb codzienny. Czekając w obozach w Niemczech na «lepsze jutro», wykoleją się szybko i w przyszłości stanowić będą ciężar dla każdego społeczeństwa, w którym się znajdą”.

Mimo to, wraz z upływem czasu i marginalizacją rządu na uchodźstwie na rzecz władz w Warszawie, pozostający jeszcze w terenie dawni oficerowie Wojska Polskiego oraz antykomunistyczni działacze polskich organizacji aktywnie wspierali masową emigrację Polaków do różnych zakątków świata. Kilkaset tysięcy osób wyjechało do Stanów Zjednoczonych, w mniejszym stopniu do Wielkiej Brytanii, Kanady i Australii.

Pod koniec lat 40. głównym tematem życia w obozach dla dipisów stała się już właściwie wyłącznie emigracja: związane z nią procedury, badania lekarskie, weryfikacje oraz oczekiwanie na swoją kolej. W obozach pozostawały przede wszystkim osoby, które z różnych powodów nie kwalifikowały się do wyjazdu: kobiety samotnie wychowujące dzieci, osoby starsze, chore i niepełnosprawne. Tworzyły one tzw. hard core, grupę stanowiącą dla aliantów szczególnie trudny problem. Na początku lat 50., kiedy organizacje humanitarne kończyły swoją działalność, zdecydowano, że osoby te – o ile nie życzą sobie repatriacji – będą mogły pozostać w Niemczech.

***

Cytaty pochodzą z dokumentów przechowywanych w zasobach archiwalnych Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku. Zespół archiwalny nr 024 [Uchodźcy Polscy w Niemczech 1939-1952], sygn. 4: Dokumentacja Ekspozytury Londyńskiej Szefa Oficerów Łącznikowych dla Spraw Opieki nad Polakami w Niemczech, 1945–1947.

1. AIP, kolekcja 024, sygn. 4, List lejtnanta Wł. Hałubka do Komitetu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia w Nowym Jorku, Marburg, 25 marca 1946, s. 65–68.

2. AIP, kolekcja 024, sygn. 4, List ppor. J. S. Hlebowicza do Komitetu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia w Nowym Jorku, Brunszwik, 17 lutego 1946, s. 15–17.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa

Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej

Logo MKiDN PL kolor biale tlo CMYK 1

PARTNERZY
Ministerstwo Kultury
Biblioteka Narodowa
Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych
Konsulat RP w NY
Fundacja na rzecz Dziedzictwa Narodowego
PSFCU
NYC Department of Cultural Affairs